Co powie saksofon

„DZISIAJ GRAJESZ W JAZZIE I JUTRO SPRZEDAM DOMĘ”. TAKIE HASŁA SĄ JEDNORAZOWĄ PUBLIKOWANĄ ŚRODKOWĄ XX WIEKU PRÓBOWANĄ, BY STWORZYĆ Z SPOŁECZEŃSTWA PODWÓJNĄ ATRAKCJĘ MUZYKI ZACHODNIEJ, A W SZCZEGÓLNOŚCI JAZZA. ZDROWY ZMYSŁ, FORTITUALLY, Z CZASEM, PODEJMUJEMY ELIMINACJĘ, W INNY SPOSÓB RADA WIELU NIESAMOWITYCH JAZZMENÓW I MUZYKÓW NIE BYŁA WIEDZIEĆ. SŁOWO W PAŹDZIERNIKU W TYM ROKU „PARTYSTA Z SOWIECKIEGO JAZZA”, ZAŁOŻYCIEL GRUPY JAZZ ROCK „ARSENAL” ALEXEY KOZLOV OZNACZYŁ SWOJĄ 75. ROCZNICĘ. I WIELE SWOICH FANÓW, NA PEWNO ZASKOCZONY JEGO TYTUŁEM POWOŁANEGO TYTUŁU LUDZKIEGO ARTYSTY ZSRR, KRAJU, KTÓREGO OFICJALNIE JAZZ NIE ZOSTAŁ UZNAWANY, W TYM TAKŻE BYŁO TAKIE SAME, ABY PRZETRWAĆ. POZNAJ MOJEGO SĄSIEDZA - SERIA SUITÓW. POSTANOWIŁ MÓWIĆ NAS O SWOJEJ DŁUGIEJ DROGIE DO JAZZA I O CO MÓWI SAKSOFON .....

Serik, chodź od samego początku. Tradycyjnie rodzice starają się przedstawić dzieciom muzykę w młodym wieku, więc wysyłają je do szkoły muzycznej. Kiedy wysłali cię na studia muzyczne i dlaczego wybrałeś saksofon?

Wszystko było dla mnie inne niż dla zwykłych dzieci. Z całym moim pragnieniem nie byłem w stanie dostać się do szkoły muzycznej jako dziecko. Bez względu na to, jak terroryzowałem moich rodziców, to się nie udało. Dlatego już w szkole zacząłem grać na gitarze z moim starszym bratem. Nauczyłem się grać w ten sam sposób, co wszyscy chłopcy w tamtych czasach - na trzech akordach „złodziei”. Ogólnie przeszedł przez zwykłą szkołę podwórkową.

Pamiętasz swoją pierwszą piosenkę?

Najprawdopodobniej coś z Rolling Stonesów lub Deep Purple. A może „Hymn do wschodzącego słońca” .... Wszyscy następnie studiowali te melodie.

A co z saksofonem?

Nie marzyłem nawet o saksofonie, nawet w moich myślach. Fascynowały mnie lekcje gry na gitarze. Potem były zespoły szkolne i klubowe. Nawiasem mówiąc, nawet nie pomyślałem, że mogę poświęcić całe swoje życie muzyce. Jednak moi przyjaciele, którzy byli jeszcze ode mnie młodsi, przekonali mnie, że należy poważnie studiować muzykę. To był 1986 lub 1987. Potem zaczęły otwierać się oddziały szkół muzycznych w całym kraju. Najbliżej nas było miasto Magnitogorsk, obwód czelabiński. Ci goście poszli tam, weszli i zadzwonili do mnie. Mówili, mówią, że robicie bzdury, przychodźcie działać. Potem pracowałem w fabryce. Ale z jakiegoś powodu zdecydowałem się ...

O ile mi wiadomo, tylko ci, którzy już ukończyli szkołę muzyczną, zostali przyjęci do szkół muzycznych, prawda?

Zgadza się Ale zrezygnowałem ze wszystkiego i na starość poszedłem do szkoły muzycznej.

Tak, nazywa się to „odwagą miasta”. Nawiasem mówiąc, w „starości”, w jakim wieku, jeśli nie w tajemnicy?

W wieku dziewiętnastu lat. Ale najśmieszniejsze jest to, że nie. Kiedy jechałem do Magnitogorska, kiedy tam spotykaliśmy się z przyjaciółmi, czas płynął niepostrzeżenie i nie zdawaliśmy egzaminów wstępnych. Potrafisz sobie wyobrazić Muszę powiedzieć, że przyszliśmy działać również w klasie gitary. A kiedy nasza firma pojawiła się w szkole, powiedziano nam: „Chłopaki, gdzie byłeś wcześniej? Egzaminy wstępne zakończyły się tydzień temu”. I ku naszemu szczęściu, kiedy mieliśmy już iść do domu, wychowawca z klasy instrumentów dętych zszedł po schodach. Spojrzał na nas, docenił kształt szczęk i ugryzień każdego, wiesz, jak zwykle bada się konie. Najwyraźniej mój kęs również mu ​​odpowiadał (śmiech). Następnie przetestował nasz słuch za pomocą kilku dobrze znanych ćwiczeń. Ale duchowi ojcowie tego roku w szkole, znowu, ku naszemu szczęściu, byli niedobrzy. Było 15 osób, które chciały zostać gitarzystami w jednym miejscu, a niewielu chciało grać na instrumentach dętych. Ogólnie pomyślałem, że powinienem przynajmniej jakoś przylgnąć do szkoły i poszedłem na egzaminy, na które pozwolono nam.

A ile osób z Twojej firmy przybyło?

Było nas trzech, wszyscy weszli - jeden na klasę trąbki, drugi na puzon, a ja na saksofon. Co więcej, mam jedną myśl - uczyć się przez rok, a następnie przenieść się na gitarę. Ale tak było. Mój nauczyciel, Roman Konstantinowicz Chatipow, wielki muzyk, który grał kiedyś w orkiestrze Anatolij Krol, okazał się bardzo dobry. On mnie zapalił. Od razu zacząłem grać i po roku udało mi się opanować instrument.

Czy to było trudne? W końcu zacząłeś od zera?

Tak, to było bardzo trudne. Czułam się jak starzec w pierwszej klasie szkoły. Młodzi faceci, którzy ze mną studiowali, już spokojnie spokojnie grali nuty. Kiedy po raz pierwszy zrozumiałeś, że możesz już grać razem z innymi? Pod koniec pierwszego roku studiów. To prawda, że ​​przychodziłem na zajęcia z orkiestry, zanim wszyscy inni próbowali zapamiętać moją rolę, ponieważ trudno mi było grać nuty jednocześnie.

O czym marzyłeś po ukończeniu studiów?

Myślę, że nie różniłem się od wszystkich początkujących muzyków, więc moim pierwszym marzeniem było wyjechać do Ameryki. Ale w tym czasie istniał jeszcze ZSRR i oczywiście Moskwa była głównym centrum dla wszystkich muzyków. Przez to przeszły wszystkie instrumenty, kontrakty z muzykami, praca. To wszystko. Brakowało dobrych narzędzi. W stolicy znajdował się także jedyny sklep z walutami „Brzoza”. Cieszyliśmy się z narzędzi produkcyjnych Bułgarii, Niemiec Wschodnich i Czech. Nie trzeba wtedy marzyć o najlepszej jakości. Markowe narzędzia kosztują dużo pieniędzy i oczywiście nie było żadnych nowych.

Kiedy dostałeś swoje pierwsze dobre narzędzie?

Jakieś dziesięć lat po tym, jak zacząłem grać na saksofonie, był to jednak „król” instrumentów - Selmer. To najlepszy dostępny dziś saksofon. I wciąż to gram.

Czy udało ci się podbić Moskwę?

Przybyliśmy do stolicy wraz z chłopakami jako zespół muzyczny na początku 1991 roku. Było nas pięciu. Po znalezieniu sponsorów od razu i zaczęliśmy grać muzykę w różnych miejscach, nawet nagraliśmy kilka piosenek w studio. Następnie zaoferowano nam, że będziemy dalej rozwijać naszą kreatywność, jako grupa początkująca, lub grać z jakimś początkującym artystą. Potem Angelika Varum zaczęła pojawiać się na scenie i zostaliśmy zaproszeni do odwiedzenia jej muzyków. Ale nie wiedzieliśmy, kto to jest, i odmówiliśmy. Dzisiaj myślę, że może na próżno ...

Ale z drugiej strony otrzymaliśmy ofertę przemawiania na „Bożonarodzeniowych spotkaniach” Alli Pugaczowej. To prawda, że ​​nie wystąpili, gdy grupa się rozpadła. Gitarzysta poszedł do pracy dla Valery'ego Leontieva, wokalisty Alexandra Buinova, ci trzej, którzy pozostali, wkrótce poszli własną drogą. Kontynuowałem naukę w instytucie, grałem w orkiestrze, opanowałem wszystkie saksofony - tenor, altówkę i baryton. To była dobra perspektywa, ponieważ zwykle w orkiestrach nie ma wystarczającej liczby saksofonistów-barytonów. Możesz dostać się do orkiestry Olega Lundstrema, ale zawsze chciałem uzyskać niezależność. Nie chciałem żyć w ciągłym ruchu i ruchu.

Teraz nie żałuj, że nie zostałeś gwiazdą w Moskwie?

Nie, nie żałuję, wszystko potoczyło się tak, jak powinno.

Więc co dalej?

Wiele kreatywnych planów. Tutaj w Dubaju współpracuję obecnie z muzykami brytyjskimi i kanadyjskimi. W moim archiwum jest już kilka płyt studyjnych - jedną nagrałem w Szwecji, a drugą w Ameryce. Przede wszystkim interesują mnie oczywiście koncerty. Teraz gram każdego wieczoru w jednym z miejskich klubów golfowych, gdzie głównymi gośćmi są Brytyjczycy, Irlandczycy, imigranci z Indii i krajów arabskich. Często jestem proszony o wykonanie popularnych melodii znanych autorów. Jeśli na przykład w moim repertuarze ta kompozycja nie istnieje, do następnego wieczora znajdę nuty, wybierz ścieżkę dźwiękową do akompaniamentu. Zawsze miło jest zaskoczyć fanów muzyki jazzowej czymś, co kochasz.

Czy widzisz swoją twórczą realizację w ZEA?

Być może tak. Mój brat i ja zawsze chcieliśmy mieszkać tam, gdzie morze jest ciepłe. Nasze marzenie się spełniło, mieszkamy i pracujemy w Dubaju. Wytrzymuję ciepło znacznie łatwiej niż zimno. Co więcej, wielu naszych rodaków mieszka w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, więc nie zauważam dla siebie samotności ani tęsknoty za domem. Powiem więcej, byłem bardzo zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że mój kolega z klasy Siergiej Tokariew jest dyrektorem waszego wydawnictwa. Nawet nie myślałem, że go tu spotkam. Jeśli chodzi o kreatywne plany, chcę stworzyć własny mały zespół, na przykład kwintet. Są dobrzy muzycy, ciekawa piosenkarka jazzowa z Wielkiej Brytanii. Rozpoczęliśmy już współpracę. Występujemy w klubach, na jam session lub festiwalach jazzowych. Myślę, że w przyszłym roku pokażemy już nasz program na Dubai Jazz Festival i będziemy nadal iść do przodu.

Czym dziś jest dla ciebie saksofon - zawód czy hobby? Patrząc wstecz, czy uważasz, że to właściwe, że wybrałeś to narzędzie?

W tym, że zacząłem grać na saksofonie, widzę rękę Boga. I nie jest mi nic przykro. Nawet pod względem dochodów saksofonista to zawód, który jest zawsze poszukiwany w dowolnym miejscu na świecie. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko się ze mną pokrywało - kreatywność, praca, która jest ulubioną rzeczą, życie w ciepłym kraju nad morzem. Oczywiście harmonogram jest napięty, ale to tylko radość. Mam nadzieję, że nie tylko ja, ale także moi słuchacze, którzy stają się coraz bardziej.

Dzięki, Serik. Długo się nie żegnamy, mamy nadzieję, że spotkamy się już na bieżącym festiwalu jazzowym.

Obejrzyj wideo: WESOŁY SAKSOFON - IMPRESS Weselne Hity 7 (Styczeń 2020).