Stroma trasa

Kontynuując regularną kolumnę magazynu Weekend Route, prosimy naszych czytelników, aby podzielili się najlepszymi, ich zdaniem, opcjami na świeżym powietrzu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W tym numerze Siergiej Dolzhenko opowiedział nam o swoich wrażeniach.

Wcześniej, wraz z nadejściem weekendu, zacząłem myśleć o tym, jak byłoby ciekawiej je wydać. Oczywiście rozrywka w Dubaju wystarczy, ale ciągła obecność w mieście nudziła mnie monotonią. Weekendy minęły szybko, pozostawiając wrażenie, że ich wcale nie było. Tylko koniec tygodnia i początek następnego zostały zapisane w pamięci. Czas leciał w szaleńczym tempie, straciłem poczucie dnia, ale nadal chciałem się w pełni zrelaksować, zyskać siłę i świeże wrażenia ...

Rozwiązany! Potrzebujesz zmienić sytuację! Aktywny odpoczynek sprawi, że twoje mięśnie zaczną pracować, a jedność z naturą pomoże uwolnić głowę od niepotrzebnych myśli i rozluźnić napięte nerwy. Mówiąc prawdę, raz „zarażony” wycieczkami po kraju, tak mnie wciągnęło, że nie mogłem się doczekać weekendu.

Przydatna rada

Kolejna trasa, znaleziona w przewodniku po Zjednoczonych Emiratach Arabskich, natychmiast przyciągnęła moją uwagę. Postanowiłem dotrzeć do tych miejsc i zobaczyć na własne oczy prawdziwość tego, co napisano o pięknie lokalnych krajobrazów. Wycieczka została zaprojektowana na cały dzień, więc warto było rozpocząć ją wcześnie rano, aby ją złapać i zobaczyć jak najwięcej.

Właśnie w tym czasie odwiedzili mnie przyjaciele i zasugerowałem, aby zmienili zwykły program „odpoczynku”, składający się ze sklepów i restauracji, na naprawdę aktywny i ekscytujący. Propozycja została przyjęta „z hukiem”, więc w weekend wynająłem jeepa dla chłopców i przygotowałem wszystko, czego potrzebowałem.

O 8 rano poszliśmy w poszukiwaniu przygody. Na stacji benzynowej najbliżej początku trasy napełniono pełne zbiorniki (jest to jeden z najważniejszych warunków, kiedy jedziesz na pustynię) i pojechaliśmy ... Nasza trasa rozpoczęła się w wiosce Al Avir, która leży 15 km od Dubaju wzdłuż drogi do Hatta. Wjechaliśmy do niego rano, zanim zaszło słońce. Mgła pokrywała pustynię i góry, piasek był mokry od rosy. Nie mogłem uwierzyć, że po południu będzie żałował i nie można było nadepnąć na niego boso. Przewodnik obiecał dwie godziny jazdy w terenie na Górę Skamieniałości, zalecając obniżenie opon. Jednak porwani przez krajobrazy, jakoś straciliśmy z oczu tę radę.

Przy wejściu na pustynię musieliśmy wspiąć się na wzgórze - i wtedy zdaliśmy sobie sprawę z naszego błędu. Ciężkie jeepy nie chciały być posłuszne i zakopane w piasku. Musiałem pamiętać o przewodniku. Kierując się tym, obniżyliśmy ciśnienie w oponach do półtora atmosfery, a potem samochody wydawały się zamieniać w łodzie, które kołysząc się łagodnie, czołgały się przez duże i małe wydmy. Krótko mówiąc, trasa była idealna dla początkujących. Biegł po stosunkowo płaskim terenie, więc pokonywanie przeszkód nie wyglądało na trudne.

Gdy opuściliśmy Dubaj, piasek pustynny zmienił kolor, zmieniając kolor z kremowo-białego na czerwono-pomarańczowy. Ale to nie wszystko - jego struktura się zmieniała! Jeśli biały piasek przypominał piasek rzeczny z bardzo małymi ziarnami, czerwono-pomarańczowy wyglądał jak małe cząsteczki kwarcu. Po około godzinie podróży przyzwyczailiśmy się do jednolitości pustynnych krajobrazów. Jak się jednak okazało, najciekawsze było przed nami.

Jama fundamentowa

Wraz ze zmianą koloru piasku zmieniła się również pustynia. Zaczęły się spotykać rzadkie wielbłądy i wyspy gęsto rosnących drzew. Teren się zmienił. Wydmy stawały się coraz wyższe, więc musieliśmy robić strome podjazdy i zjazdy, przypominające kolejkę górską. Zapierało dech w piersiach i czasami wydawało się, że samochód miał się przewrócić. Ale z każdym nowym wejściem i zejściem coraz większe zaufanie do naszych umiejętności i entuzjazm ogarniało nas, że robiliśmy to, co wydawało się niemożliwe.

Wkrótce kontury gór stały się bardziej widoczne. Wybraliśmy płaski obszar i postanowiliśmy zatrzymać chłodzenie silników. Od rozpoczęcia podróży minęły prawie dwie godziny (po drodze zatrzymaliśmy się, aby zrobić kilka zdjęć); z przodu leżał najpiękniejszy odcinek toru.

Blok pojawił się pośród piasków i u jego stóp ogromny otwór fundamentowy. Pojechaliśmy do jego krawędzi. Pomimo wielu śladów naszych poprzedników (którzy najprawdopodobniej tutaj ostatnio jeździli na łyżwach), nie odważyliśmy się zejść na długo. Nachylenie wydawało się bardzo strome i było całkowite wrażenie, że jeśli tam pojedziesz, nie będziesz mógł się wydostać. Najpierw zdecydowałem - miałem już trochę doświadczenia z tego rodzaju jazdą. Samochód zjechał w dół, stopa naciskała pedał gazu do końca. Było oczywiste: aby dostać się na przeciwległą krawędź dołu, trzeba dobrze przyspieszyć.

Nadchodzi wspinaczka. Prędkość gwałtownie spadła, a górna krawędź „dołu” wciąż była daleko. Czując, że nie mogę go dosięgnąć, płynnie obróciłem kierownicę i opisując łuk, zacząłem schodzić z powrotem na dół. Doświadczenie w żadnym wypadku nie skłoniło mnie do gwałtownych ruchów, w przeciwnym razie wykopanie jeepa zajmie bardzo dużo czasu. Po nabyciu prędkości zacząłem wspinać się na przeciwległe zbocze. Po wykonaniu kolejnych dwóch lub trzech ósemek wyszedłem z dołu najłagodniejszą krawędzią, doświadczając nieopisanych wrażeń z ogromnego przypływu adrenaliny.

Ognisko

Teraz mogliśmy skrupulatnie zbadać blok, który we wszystkich kierunkach powinien być Górą Skamielin. Z początku to, co widzieliśmy, nie pasowało do słowa „góra”: wymiary dużego wystającego kamienia nie były porównywalne z wymiarami opisanymi w przewodniku. To uczucie pozostało z nami, dopóki w końcu nie natrafiliśmy na ten kamień, który na naszych oczach zmienił się w imponujący rodzaj skały. Osiągnęliśmy ostateczny cel naszej trasy, a teraz ukazała się przed nami w całej okazałości.

Nazwa Góry Skamielin jest związana z jej pochodzeniem: powstała miliony lat temu ze skamieniałych muszli i glonów. Potem nad nim (jak zresztą nad większością Półwyspu Arabskiego) tryskały fale morskie. Teraz ruchome wydmy stopniowo zastępują formacje górskie, aw ich piasku znaleźliśmy liczne ślady mieszkańców tych miejsc. Na pustyni wszystkie żywe stworzenia prowadzą nocny tryb życia, a po południu trudno jest nikogo poznać. Ale mieliśmy szczęście: zauważyliśmy w kamieniach małą jaszczurkę.

Z góry wzdłuż wydm zjechaliśmy do wioski Maleyha, której mieszkańcy hodują wielbłądy. Byliśmy tuż obok farmy. Druiści uprzejmie pozwolili nam wejść do środka i zrobić kilka zdjęć zwierząt.

Postanowiliśmy zostać trochę dłużej w górach i czekać na zachód słońca. Rano spojrzeliśmy na jedno wspaniałe miejsce. To prawda, że ​​pod słońcem było trochę gorąco, ale jak przyjemnie było wracać tam z boku dnia! Z piasku sterczały dwie małe skały. Wydawało się, że ktoś ułożył je w stos z oddzielnych kamiennych płyt. Zachód malował bryły w żółto-pomarańczowym kolorze. Osiedliliśmy się między nimi, jak na straganach teatru. Usiedli wygodniej, rozpalili ogień i zaczęli obserwować ostatnie promienie odchodzącego słońca. Wszystko wokół nas błysnęło na chwilę jasnymi kolorami - i zgasło, pogrążając się w ciemnościach nocy.

Upał wyraźnie opadł, piasek zaczął stygnąć. Wszystkie klatki w kamerach zostały nakręcone, film w kamerze zakończył się. Pożegnaliśmy się z pustynią, zabierając ze sobą wiele przyjemnych doświadczeń.

Od tego czasu minęło wiele czasu, ale cała nasza przyjazna firma wciąż entuzjastycznie przypomina tę podróż - radość z nowych odkryć i niezwykłych miejsc, do których chcę wracać raz po raz ...

Obejrzyj wideo: Najbardziej stroma trasa narciarska w Polsce! Zakopane vlog #3 (Kwiecień 2020).