Biedny Yorick i wesoły Theo

Wywiad: Elena Olkhovskaya

Brytyjski jubiler Theo Fennell jest absolutnie pewien, że biżuteria to przede wszystkim talizmany, które mogą chronić właściciela przed złem i oszczędzać jego energię. Kiedy poszedłem spotkać się z Theo, przeszedłem przez dziesiątki pytań w głowie, wybierając sposób rozpoczęcia rozmowy ze znanym na całym świecie mistrzem, ale kiedy natknąłem się na otwarty rozbrajający uśmiech pana Fennella, wymazałem pierwszą rzecz, która przyszła mi do głowy: „Cześć, zawsze marzyłem o spojrzeniu na osobę, która zamienia czaszki w biżuterię! ” Theo wybuchnął śmiechem: „Cóż, jak? Wyglądał?”… I zaczęli od tego.

Theo, nie od razu stałeś się jubilerem, jaki był impuls?

Na studiach studiowałem malarstwo. Po ukończeniu studiów starałem się zdecydować, co dalej. Szczerze mówiąc, mój obraz nie był zbyt dobry. I tu, dla mojego szczęścia, zaproponowano mi pracę w warsztacie do produkcji sztućców srebrnych. To był prawdziwy sukces, a nawet do pewnego stopnia punkt zwrotny. Bardzo mi się tam wszystko podobało - kunszt, praca z samym srebrem i to, co się ostatecznie skończyło. Potem zdałem sobie sprawę, że właśnie to chcę robić - robić małe produkty z metali szlachetnych, wymagające wielkich umiejętności całego zespołu ludzi posiadających różne rzemiosła. Najbardziej mi się podobało. Na przykład, aby stworzyć miniaturowy zamek, musisz użyć kilku mistrzów jednocześnie, aby uzyskać prawdziwe dzieło sztuki. Stopniowo sam zacząłem pracować nad szkicami srebrnych produktów, głównie świeczników i dużych figurek wykonanych z tego metalu. Nie miałem pojęcia, co to za biznes. I nikt w naszych warsztatach nie myślał o biznesie, wszyscy pasjonowali się kreatywnością i tylko ten proces, w którym wszyscy o tym wiedzieli, był dla nas wygodny i zainteresowany. Pracowało wtedy ze mną dwóch młodych jubilerów, a mnie fascynowało to, co mogli stworzyć z kawałków srebra lub złota. Zacząłem robić dla nich szkice, stopniowo przyciągając innych specjalistów - kamieniarzy, mistrzów szkliwa, grawerów. Wkrótce mieliśmy zespół. I stało się jasne, że musisz otworzyć własną firmę. Zrobiłem to, otwierając w 1982 r. Mały warsztat w Hatton Garden w Londynie, pod którym znajdował się sklep na parterze. Tam zaczęliśmy robić biżuterię według moich szkiców. Ponownie zrobię zastrzeżenie, że wcale nie byliśmy zajęci sprawami biznesowymi i nie mieliśmy nawet klientów, z wyjątkiem kilku moich przyjaciół. Czy kiedykolwiek próbowałeś samodzielnie tworzyć biżuterię lub pracowałeś tylko nad ich szkicami? O tak Podjąłem kilka prób. Moja pierwsza dekoracja była potworna! (śmiech). Nadal go pamiętam. To był pierścionek z dużym szafirem pośrodku ... Powiem szczerze, że nigdy nie będę dobrym mistrzem jubilera. W przypadku tego statku brakuje mi cierpliwości. Mistrzostwo i cierpliwość to kluczowe cechy tego rodzaju działalności. Jestem zbyt aktywny, tysiące pomysłów roi się w mojej głowie, więc nie mogę sobie poradzić z jedną biżuterią, kiedy już chcę narysować dziesiątki innych.

Czy zachowałeś zamiłowanie do srebra, czy lubisz więcej pracować z innymi metalami i materiałami?

Nadal produkujemy wiele małych przedmiotów i srebrnych sztućców. Niedawno uruchomiłem pierwszą linię srebrnej biżuterii. Srebro i złoto to dwie zupełnie różne substancje, każda wymaga specjalnego podejścia. Srebro jest dla mnie przede wszystkim czymś etnicznym, tradycyjnym, bliskim dzieciństwa. Zwłaszcza srebrna biżuteria. Brzmi trochę dziwnie, prawda? Srebro jest najlepszym metalem do rzeźby miniaturowej. Różowe i żółte złoto to coś ciepłego, atrakcyjnego, co czyni ten metal idealnym do prezentowania czystego luksusu. Moim zdaniem ze złota lepiej jest robić biżuterię delikatną w pracy, a srebro pozwala robić bardziej masywne i imponujące rzeczy. Uwielbiam też platynę, ale nie jest tak ciepła jak srebro i złoto.

A jednak wracając do czaszek, krzyży i rycerskiej zbroi. Skąd masz takie dziwne obrazy na biżuterię?

Niektóre obrazy rodzą się w naszych umysłach, mogą to być uczucia, problemy lub lęki. Kładę je na papierze w formie szkiców, a jubilerzy ucieleśniają metal. Jak zauważyłeś, wszystkie moje czaszki są zabawne i śmieszne - noszą hełmy dla pilotów lub peruki, jak w XIX wieku. W końcu Szekspir napisał o biednym Yoricku! Dla mnie ważne jest, aby moja biżuteria dotykała różnych uczuć różnych ludzi. Na przykład w mojej nowej kolekcji stworzyłem pierścionki zaręczynowe, które są znacznie bardziej sentymentalne niż zwykłe pierścionki z dużymi kamieniami pasjansa. Zrobiłem to celowo, ponieważ jestem pewien, że ten pierścień zostanie wybrany przez naturę emocjonalną, która następnie przekaże go z pokolenia na pokolenie w mojej rodzinie. Moja nowa kolekcja wykorzystuje również wiele zdjęć z otaczającego nas świata - kwiatów, pszczół, motyli, jaszczurek, łabędzi i tak dalej, wykonanych z różnych materiałów. Myślę, że wiele osób znajdzie w niej coś bliskiego sobie. Nie mam ochoty robić „następnego pierścionka z brylantem”. To jest nawet nudne! A jeśli ludzie kupują biżuterię, powinni przynieść im radość i przyjemność, a przynajmniej wywołać uśmiech.

Jeśli chodzi o rycerską zbroję i krzyże, mam siostrę - historyka i językoznawcę. Dlatego zawsze interesowały mnie angielskie legendy i mity, historie o rycerzach Okrągłego Stołu i Króla Artura, stąd moja pasja do obrazów heraldycznych i heroicznych. Nawiasem mówiąc, jako pierwszy wykonałem wisiorki i wisiorki w kształcie kluczy do drzwi. Teraz są produkowane przez kilka znanych domów jubilerskich. Więc ludzie to lubią! I do każdej dekoracji, uwierz mi, jest klient. Tworząc kolekcję „Carpe Diem”, oparłem się na włoskich klasykach, tradycjach Wenecji i, oczywiście, na symbolach, które były i pozostały przez wieki, takich jak maski karnawałowe, na przykład ...

Kiedy po raz pierwszy wprowadziłeś na rynek dekorację czaszki, jaka była reakcja klienta?

Och! Pierwszą biżuterię z czaszkami zacząłem w 1976 roku i był to prawdziwy szok dla konsumentów. Miałem dużo zabawy. W pierwszej kolekcji wykorzystaliśmy kamienie, których jubilerzy tak naprawdę wcześniej nie lubili - turmaliny, topazy, cytryny. Teraz oferuję Puszki Pandory - pierścienie, w których otwiera się górny duży kamień, a wewnątrz możesz ukryć wszystko.

Trucizna? Jakieś średniowieczne prawo ...

Ktokolwiek to lubi. Dla kogoś może być potrzebna trucizna. Ale wydaje mi się, że samo posiadanie tak małego „pudełka” na ringu jest świetne. Na świecie jest tylko pięć takich pierścieni! Podobne prace jubilerskie przywracają nas do czasów mistrzów Faberge, którzy potrafili po mistrzowsku obchodzić się z metalami, kamieniami szlachetnymi, wielobarwnymi emaliami i najlepszymi mechanizmami. Uwielbiam pracę starych rosyjskich jubilerów. Byli prawdziwymi geniuszami w swojej dziedzinie.

Jak opisałbyś osobę, która chętnie kupuje i nosi biżuterię?

To dziwne, ale wydaje mi się, że może to być mężczyzna, kobieta, 16-letnia Arabka lub 60-letni Amerykanin. Moja biżuteria to nie tylko rock and roll. Są dla osób, które cenią i kochają prawdziwe kunszt rzemieślnika. W dowolnym kraju. Moje kolekcje są dobrze sprzedawane w Europie i Rosji, oczywiście w Ameryce, ale w Japonii i Chinach nazwałbym „inne planety”, ogólnie rzecz biorąc biżuteria jest zupełnie inna. Bliski Wschód ceni również sztukę biżuterii i ma znaczny kapitał na zdobycie wyjątkowej biżuterii. Dlatego tutaj, w Emiratach, Theo Fennell jest również na wagę złota.

Theo, byłem bardzo zadowolony z spotkania i rozmowy z tobą. Na pożegnanie chcę cię prosić o coś dla naszych czytelników?

Carpe Diem! Wykorzystaj chwilę! Ciesz się każdą sekundą swojego życia, ponieważ jest krótka. Kiedy nas nie będzie, nasze dzieci i wnuki będą miały dobre wspomnienia o swoich przodkach, zachowane w pięknych i rozmawiających o biżuterii. Są wieczne, w przeciwieństwie do ludzi. Są dzisiaj i będą jutro, za setki i tysiące lat. Znajdź swoją maskotkę, aby przekazać ją potomkom.

Dzięki, Theo. Do zobaczenia w Dubaju.

Obejrzyj wideo: One for All: Mirror Mode - LEAGUE OF EVELYNN. oraz free skiny :3 (Wrzesień 2019).